Jak się uczyć, żeby się nauczyć? Użyj fiszek (poradnik krok-po-kroku)

JAK SIĘ UCZYĆ, ŻEBY SIĘ NAUCZYĆ?

Użyj fiszek (poradnik krok-po-kroku)

Przez całe życie musimy się uczyć. Jednak często bywa tak, że pomimo naszego wysiłku bardzo szybko zapominamy.

Dlatego gdy przy chodzi czas rozliczenia – czy to w postaci egzaminu, czy testu to pojawia się wielkie rozczarowanie.

Jak się uczyć, żeby się nauczyć? Część z nas na pewno do czasu do czasu zadaje sobie to pytanie.

“Chciałbym nauczyć się raz a dobrze. Mogę na to poświęcić więcej czasu, ale chcę żeby ta wiedza została ze mną na długo.”

Wydaje mi się, że metoda opisana poniżej przynajmniej w części rozwiąże Twój problem. To prawda – wymaga wysiłku. Ale warto.

Jeżeli więc masz trochę czasu to przyrządź sobie kubek pysznej kawy i zabieraj się do czytania.

Uczyć się żeby się… uczyć. Książkowy horror.

Jak się uczyć, żeby się nauczyć? Fiszki na ratunek!

Nauka uczenia się. Wyjaśnienie techniki.

Nauka uczenia się ciąg dalszy. Podkreślanie słów kluczowych.

Nauka uczenia się to dopiero początek. Ile wysiłku muszę włożyć?

Jak się uczyć żeby się nauczyć gdy jestem studentem i mam mało czasu?

Uczyć się żeby się… uczyć. Książkowy horror.

Otwierasz książkę – wertujesz, podkreślasz, mamroczesz, ślizgasz palcem, zakuwasz. Później idziesz na egzamin, typowa sytuacja – coś tam wiesz, czegoś nie. Podczas pisania orientujesz się, że nauczyłeś się wielu zbędnych rzeczy, a na te ważne praktycznie nie zwróciłeś uwagi.

Liczy się jednak to, że jesteś w stanie wypełnić puste prostokąty z napisem ODPOWIEDŹ u góry.

Mija tydzień, dwa – dostajesz wyniki i… uff zdałeś! Gdzie więc problem? Pojawia się on wtedy, kiedy na wiedzy z książki zaczyna nam naprawdę zależeć.

Jest nam potrzebna do stania się ekspertem w danej dziedzinie, napisania pracy, pogłębiania swojej wiedzy. W takiej sytuacji wyrywkowe odpowiedzi czy brak pewności w wypowiedzi na pewno nie zostaną odebrane pozytywnie. 

Przykład z egzaminem służył tylko temu, aby zilustrować proces typowej nauki. Nie oszukujmy się również, że w dzisiejszych czasach na przeciętnym egzaminie na uczelni wyższej trzeba wykazywać się szczególnymi umiejętnościami – na pewno nie analizujemy całej książki szczegółowo, a tylko jej fragmenty.

Gdyby było inaczej to na uczelniach wyższych świeciłoby dziś pustkami. Wystarczy przecież skrypt, a najlepiej notatki jakiejś dobrej koleżanki.

Ok – poszło gładko, jakaś imprezka i jedziemy z nauką na następny przedmiot. Jakiś czas po egzaminie znajdujemy się w sytuacji, gdzie przydałaby się wiedza z naszej – już zakopanej pod stosem starych papierów – książki.

Próbujemy przypomnieć sobie cokolwiek z niedawno wkuwanego materiału i zdajemy sobie sprawę, że niczego nie pamiętamy – z i tak szczątkowej już wiedzy, którą posiadaliśmy. Bardzo często okazuje się, że uczymy się po to żeby się uczyć, a nie jak to być powinno – nauczyć.

Ja na pewno nie jestem wyjątkiem, który zawsze o wszystkim pamięta – oj to, to na pewno nie! Bliższy raczej jestem bycia nazywanym analfabetą pamięciowym, i to takim specjalnym – bez zębów, który sepleni i nie da się go zrozumieć.

Prawdą jest, że z pasją zacząłem uczyć się dopiero po studiach, ale nawet teraz wiedza wycieka ze mnie bardzo często jak z gąbki ściśniętej przez Pudziana.

Obecnie, nie zawsze czytam z nastawieniem, że będę się tego wszystkiego uczył. Kiedy chcę jednak przyswoić z książek jakieś nowe informacje, biorę to na serio. Staram się analizować temat gruntownie, a nowo nabytą wiedzę wprowadzać jak najszybciej w życie.

Dzięki takiemu podejściu przez ostatnie kilka lat nauczyłem się wielu nowych rzeczy. Jednak faktów, przyczyn, nazwisk, badań naukowych nie wykorzystam w życiu codziennym. Z tego względu – albo je pomijałem i skupiałem się na praktycznych umiejętnościach, albo udawało mi się je przechować w pamięci najwyżej na kilka dni.

Ostatnio doszło do sytuacji, kiedy zdałem sobie sprawę z tego jak mało pamiętam. Do kuriozalnego zdarzenia doszło przy przedstawianiu jednego z ćwiczeń mobilizacyjnych bardziej wnikliwej koleżance.

Zazwyczaj pada jedno lub dwa ciekawskie pytania, na które jestem w stanie bez problemu odpowiedzieć. W tym przypadku to nie wystarczyło.

Problem pojawił się, gdy koleżanka zaczęła dopytywać dokładniej – po co to robię, czemu akurat w taki sposób. Gdy już spieszyłem z odpowiedzią to… okazało się, że w sumie to nie wiem.

Dlaczego uczyłem się i nie pamiętam

Photo by Ken Treloar on Unsplash

Nie wiem po co robię to ćwiczenie! Kiedyś się tego nauczyłem – kiedy warto je wykonywać i jak wpływa na nasze ciało. Obecnie skończyłem w miejscu, gdzie robię coś i w sumie nie wiem po co. Stało się to częścią mojego arsenału ćwiczeniowego i tyle.

W tym przypadku to tak, jakbyś za każdym razem przed wyjściem z domu zakładał buty i nie wiedział w jakim celu. Ha! To już wiemy dlaczego Pan Cejrowski chodzi bez nich – po prostu nie wie po co je nosić!

Nie twierdzę, że musimy poznać szczegółowo wszystkie fakty. Jednakże, w sytuacji gdy zależy nam na jakiejś dziedzinie wiedzy to istotne jest abyśmy potrafili dobrze wytłumaczyć rzeczy, które sami stosujemy czy polecamy.

Tutaj pojawił się problem, na który szukałem rozwiązania. Jak się uczyć, żeby się nauczyć, aby profesorowi – w przypadku egzaminu, bądź koleżance, klientowi czy komukolwiek innemu – w przypadku sytuacji życiowej – wyszły oczy z orbit z podziwu nad naszą znajomością danego zagadnienia.

Oczywiście nie chodzi o to, żeby świecić pychą i arogancją. Naszym celem jest przyswojenie wiedzy szczegółowo, ze zrozumieniem i na długo.

Jak się uczyć, żeby się nauczyć? Fiszki na ratunek!

Co więc zrobić, żeby uczyć się tak żeby się nauczyć – szczegółowo i na długo?

Znalazłem rozwiązanie – które:

  • Zagwarantuje nam 100% skuteczności na egzaminach – przynajmniej według autora metody – Sebastiana Leitnera,
  • Staniesz się ekspertem, jeżeli chodzi o wiedzę z danej książki czy materiału,
  • Zaczniesz lepiej czytać, wybierając tylko kluczowe informacje,
  • Zaczniesz automatycznie odfiltrowywać niepotrzebne przekazy.

Ciemna strona uczenia się naszą metodą

Jakie wady? Na pewno nie jest to sposób na naukę, który magicznie da Ci super rezultaty, a jedyne co musisz robić to kłaść książkę pod poduszkę i wizualizować przesyłanie wiedzy do głowy.

Jeżeli jesteś osobą, która z reguły wpisuje w Google takie frazy jak „jak nauczyć się języka obcego w tydzień” to trafiłeś pod zły adres. Nie zrozum mnie źle – szukanie skuteczniejszych metod nauki to coś, co sam uwielbiam, ale w sposoby typu instant osobiście nie wierzę.

Czytasz dalej? Super! Z czym wiąże się nasz sposób? Nauczenie się całej książki tą metodą będzie wymagało czasu, dużo czasu.

Na początku wszystko będzie odbywało się bardzo mozolnie. Stosowanie tej metody wymaga użycia dodatkowych umiejętności, które z czasem powinniśmy w sobie wyrobić. Jeżeli tylko będziemy kontynuować naszą pracę i wyciągać z niej wnioski to z czasem stosowanie samej metody nie będzie stanowiło problemu.

Wszystko jest trudne zanim stanie się łatwe – Goethe

Na pewno nie nauczysz się tą metodą wszystkich książek, które masz w swojej biblioteczce – najzwyczajniej w świecie nie starczy Ci życia. Jeżeli jednak wybierzesz tylko te, które najbardziej cenisz i te, które najbardziej pomogą Twojej karierze to się nie zawiedziesz.

Na ratunek studentom! Ale nauczenie się całej książki? Oszalałeś Pan!

Technikę można też stosować, ucząc się do egzaminów – kiedy już nie zostało nam za wiele czasu, ale załatwiliśmy sobie skrypt albo notatki. Może nie zapamiętasz wiedzy na tyle długo, by przekazać wiedzę swoim wnukom, ale z egzaminem nie powinieneś mieć najmniejszego problemu.

Ale nawet tym przypadku, może to być zbyt duży wysiłek dla 99% studentów. Będziesz potrzebował około trzech tygodni by doprowadzić swój stan wiedzy do jakiejś akceptowalnej użyteczności.

W dzisiejszych czasach do wielu egzaminów przygotowujemy się trzy, dwa albo nawet jeden dzień przed. Bardzo często bez, albo z bardzo mała ilością snu co tylko pogarsza potencjał naszego mózgu.

Pobierz e-book i stań się panem swojego snu!

Dziękuję za pobranie poradnika – mam nadzieję, że Twój sen na tym skorzysta!

Tą metodą możesz przykładać się tylko do tych egzaminów, z tych przedmiotów, z którymi wiążesz swoją przyszłość. W końcu na studiach mamy wiele zajęć, które nie są nam do niczego potrzebne, a przez które można byłoby się jakoś sprytnie prześlizgnąć.

Fiszkowy początek – wyznanie autora

Przed opisaniem całej procedury chciałbym Ci coś wyznać. Nie jestem biegły w używaniu tej metody – sam się jej dopiero uczę. Jeżeli mi na czymś zależy, to zawsze szukam jakiegoś lepszego podejścia.

Tak było właśnie z nauką podręcznika – nie miałem jednej techniki, która umożliwiłaby mi kompleksową naukę treści.

Wiem, że innych też dotyczy ta kwestia. To jest cudowne – rozwiązuję swój a przy okazji także problem innych, w tym Twój, jeżeli czytasz ten artykuł.

Jako, że nie chcę przekazywać wiedzy, której sam nigdy nie praktykowałem, to postanowiłem się przygotować. Przed napisaniem tego artykułu zdążyłem już stworzyć trochę fiszek w oparciu o tą metodologię – bo to nimi będziemy się tutaj posługiwać.

Dla pewności i porównania – obok swojego, umieszczę również przykład autora –[su_highlight background=”#fff78c”] Sebastiana Leitnera[/su_highlight], umieszczonego w książce „So lernt man lernen: Der Weg zum Erfolg”, w polskiej wersji „Naucz się uczyć”.

Cała metoda wydawała mi się na tyle interesująca, że jak najszybciej chciałem się nią podzielić. Już po krótkiej praktyce widzę w niej duży potencjał – i chociaż wymaga dużo pracy – zamierzam dalej jej używać.

W zasadzie, jakby się uprzeć, to oprócz tej techniki do opanowania podręcznika nie będziesz potrzebował niczego innego. No dobra, niezbędny będzie jeszcze karton z przegródkami przygotowany w sposób opisany w jednym z pierwszych w artykułów na temat fiszek. Wszystkie je znajdziesz w tabelce, trochę niżej.

Można też używać wersji elektronicznej i wtedy wystarczy już tylko komputer. Jeżeli nie masz ochoty na wycinanie karteczek, ani robienie własnego kartonu to możesz kupić te rzeczy za grosze np. Memobox i karteczki.

Niemniej jednak jeżeli piszesz dużymi literami to puste kartoniki takiej wielkości mogą okazać się za małe. Można jednak zlecić zamówienie w jakiejś drukarni na większe. Wycinanie samemu kilku setek czy tysięcy byłoby zbyt żmudną robotą.

W przyszłości powstanie jeszcze jeden artykuł, w którym zamieszczę swoje spostrzeżenia opierające się już na większym doświadczeniu.

Co jest jednak piękne – to możliwość nauki razem z Wami. Dzięki temu, że prowadzę blog zdążyłem nauczyć się już wielu nowych rzeczy.

Dlatego nie krępujcie się – piszcie, krytykujcie, poprawiajcie, proponujcie swoje rozwiązania. Za każdą informację zwrotną będę niezmiernie wdzięczny.

Nauka uczenia – jak się (na)uczyć? – Wyjaśnienie techniki

Ok, koniec gadania – omówmy teraz krok po kroku jak ma to wszystko wyglądać. W tym celu posłużymy się fragmentem z książki „Pułapki Umysłu” autorstwa Daniela Kahnemana. Tak jak wcześniej napisałem – będziemy używać fiszek.

Jeżeli jeszcze nie czytałeś innych artykułów a chcesz wycisnąć z tej metody absolutne maximum to przeczytaj również te wpisy:

Fragment „Pułapki umysłu” Daniel Kahneman

„Nie wszyscy zareagowali na nasze publikacje pozytywnie. Zwłaszcza krytykowano nas za to, że skupiliśmy się na błędach poznawczych, co mogłoby sugerować, że mamy zbyt negatywne wyobrażenie o ludzkim umyśle. Jak to bywa w nauce, niektórzy badacze udoskonalili nasze idee, inni przedstawili wiarygodne alternatywy, jednak ogólna idea – że umysł ludzki jest podatny na systemowe błędy – jest obecnie przyjmowana powszechnie. Nasze badania nad osądami wpłynęły na świat nauki w znacznie większym stopniu, niż mogliśmy sobie wyobrazić.

Po wykazaniu, jak przebiega proces formowania osądów, natychmiast skupiliśmy uwagę na decyzjach podejmowanych w warunkach niepewności. Naszym celem było opracowanie psychologicznej teorii opisującej, w jaki sposób podejmujemy decyzje, kiedy podejmujemy proste zakłady hazardowe. Na przykład: czy przyjąłbyś zakład o rzut monetą, jeśli orzeł oznaczałby dla ciebie wygraną 130 dolarów, a reszka stratę 100 dolarów? Takich elementarnych wyborów używano w badanach już dużo wcześniej; badano w ten sposób ogólne kwestie związane z podejmowaniem decyzji, na przykład jakie relatywne wagi przypisujemy rezultatom pewnym, a jakie niepewnym.”

Zanim przejdziemy do właściwej już techniki wykonywania naszych karteczek, przyjrzyjmy się jak NIE powinniśmy ich tworzyć.

Najbardziej intuicyjne rozwiązanie jakie się nasuwa, moglibyśmy za pomocą fiszki przedstawić tak:

Skrajnie błędna fiszka do nauki

Docelowo karteczka z przodu ma zawierać pytanie, a z tyłu odpowiedź. W tym przypadku jest to zrobione strasznie nieumiejętnie – bardziej przypomina to scenariusz aktora, który wypowiedziany musi zgadzać się słowo w słowo. Słowo ŻE wskazuje tutaj moment, w którym rola naszego kolegi się kończy a nasza zaczyna.

Poza tym, czego właściwie nauczymy się, korzystając z tej fiszki? Zostaje nam przyswojenie wszystkiego co znajduje się na rewersie na pamięć.

Pojawia się kolejny problem, bo jeżeli nawet nauczymy się wszystkiego, to nie będziemy w ogóle wiedzieli czego ta informacja dotyczy. Znowu więc będziemy się uczyć, żeby się uczyć, a nie nauczyć.

Gdy na egzaminie padnie pytanie “Jak zareagowano na publikacje Daniela i Amosa?” to istnieje marna szansa, że powiążemy to akurat z wyżej przedstawionym rewersem.

Co prawda eksponujemy się na tę informację za każdym razem gdy widzimy karteczkę, ale rozpoznawanie treści, a faktyczne zapisanie jej w pamięci to dwie różne rzeczy.

Z naszego tekstu potrzebujemy wyciągnąć słowa i frazy kluczowe czyli tylko te informacje, które nas interesują. Co więc możemy zrobić? Bardzo dobrze działa wejście w rolę profesora, osoby robiącej wywiad, znajomego czy po prostu zdać się na swoje ciekawskie ja.

Wszystko sprowadza się do zadawania odpowiednich pytań i umieszczenia odpowiedzi na rewersie. Spróbujmy – jak to przykładowo mogłoby wyglądać?


Co się stało po opublikowaniu prac przez Amosa i Daniela?

  • Odpowiedź: Nie wszyscy zareagowali pozytywnie.

Jakie były obiekcje w stosunku do prac Amosa i Daniela?

  • Odpowiedź: Krytykowano ich za to, że skupili się na błędach poznawczych, co mogłoby sugerować, że mają zbyt negatywne wyobrażenie o ludzkim umyśle.

Co się działo po badaniach AT i DK dotyczących błędów poznawczych?

  • Odpowiedź: Po wykazaniu jak przebiega proces formowania osądów, natychmiast skupili swoją uwagę na decyzjach podejmowanych w warunkach niepewności.

Pytanie rzecz jasna znajdowałoby się na przedniej, a odpowiedź na tylnej stronie fiszki. Wygląda fajnie co? Problem jest taki, że tworzenie takich kartoników zajęłoby naprawdę dużo pracy. Można by wręcz stwierdzić, że ciągnęłaby się w nieskończoność.

Czy zatem wszystko co nam pozostało, to skulenie głowy, wytarcie łezki i zajedzenie smutków czekoladą? Na szczęście nie! Istnieje jeszcze jedno rozwiązanie.

Na przedniej karteczce umieścimy tekst i usuniemy tylko te słowa, o które chcemy zapytać. Na tylnej stronie w formie odpowiedzi umieścimy wyrazy, które wcześniej usunęliśmy.

Przejdźmy do przykładu i zobaczymy jak to się prezentuje:

Jak się uczyć żeby się nauczyć - zbyt dużo niewiadomych do uczenia się

Liczba kropek odpowiada liczbie usuniętych słów, nazw, lub liczb.

Jeżeli umiejętnie pozbędziemy się słów – takich, które nadają istotę zdaniu – to jesteśmy na prostej drodze do sukcesu. Taka właśnie treść byłaby kluczowa, gdybyśmy musieli zdawać egzamin.

Dlaczego stosowanie luk jest tutaj jeszcze takie super? Po pierwsze nie musimy się uczyć całych zdań. Zobaczysz, że jeżeli nauczysz się istoty zdania, to reszta pojawi się automatycznie.

Po drugie, unikamy, tak jak powyżej, dzielenia zdania na wiele mniejszych i innych – już przekształconych – które byłyby sformułowane w postaci pytań i odpowiedzi.

Niemniej jednak w powyższym przykładzie jest bardzo dużo niewiadomych. Przy tworzeniu spójnych tekstów nie musimy być tak surowi jak np. w fiszkach językowych.

W takim przypadku, gdy zapomnimy o nawet jednej niewiadomej to na nowo musimy przerabiać karteczkę – pomimo, że resztę informacji pamiętamy dokładnie. Może to wywoływać sporo frustracji. Z drugiej strony, nie możemy tak pociąć tekstu, żeby zawsze mieć jedną niewiadomą.

Gdybyśmy w ramach testu zastosowali właśnie taką metodologię tzn. wersję wykropkowaną z tylko jedną niewiadomą na jedną karteczkę – to bardzo szybko podczas uczenia zorientowalibyśmy się, że nie wiemy do czego odnosi się dana informacja.

Jak się uczyć żeby się nauczyć - zbyt mało niewiadomych do uczenia się

Podczas nauki karteczki powoli zaczną się mieszać – kolejność ich przerabiania i powtarzania będzie różna. Jedne szybciej, a drugie wolniej wpadną do kolejnych przegródek.

Gdy wyjmiemy z naszego pudełka wyżej pokazaną fiszkę to zorientujemy się, że nie wiemy jak na nią odpowiedzieć – bo kogo krytykowano i za co?

Najlepszym rozwiązaniem będzie w tym przypadku odnalezienie złotego środka. Z jednej strony musimy zachować logiczną spójność, a z drugiej nie przeładować karteczki zbyt dużą ilością informacji.

Podzielmy więc fragment na kilka karteczek, ale nie tak ekstremalnie jak w powyższym przykładzie. Przy tym starajmy się, by na jednej nie znajdowało się więcej niż pięć niewiadomych.

Zdania przepisujemy bez większego przekształcania. Tutaj zmieniłem komunikat ja na komunikat trzeciej osoby – żeby przypadkiem nikt nie pomyślał, że to ja byłem twórcą tych badań.

Przy tworzeniu karteczek musimy uważać by nie usuwać słów zbyt ogólnych, takich których sami moglibyśmy się domyślić. Zostawiamy w spokoju również takie, które wynikają z logicznego następstwa, czy takich, które wydają się oczywiste.

Uczeń mógłby na przykład w pierwszej fiszce wykropkować słowo błędy. No ale przecież błędów jest wiele rodzajów. W tym przypadku chodzi nam o te konkretne – poznawcze – i o to właśnie możemy zostać zapytani.

Im mniej informacji do nauczenia – tym lepiej. Jeżeli będziemy robić to umiejętnie, to nic nam nie grozi. Jedyny efekt uboczny to szybsza nauka.

Moglibyśmy pokusić się również o wykropkowanie słowa ludzkim. Przecież może to być umysł szczurzy, mysi, czy jakikolwiek inny. Tutaj przyjąłem, że przygotowujemy się do egzaminu, którego tematem przewodnim jest mózg człowieka. Informacja ta więc – pomimo umieszczenia jej na przedniej stronie – w razie potrzeby będzie bez problemu dostępna.

Spójrzmy na drugą karteczkę. Nadgorliwy uczeń – przynajmniej na początku – mógłby przenieść słowa idea na rewers. Jednakże znowu – idei jest mnóstwo, różnych rodzajów.

Dodałem skróty autorów badania AT i DK. Gdybyśmy tak jak wcześniej, mieli wszystko na jednej karteczce, to nie musielibyśmy tego robić.

Tutaj jednak jest inaczej – by zachować logiczną całość – umieściłem inicjały autorów badania. Również później – podczas nauki – taka informacja pozwoli nam na zorientowanie się o co tak właściwie jesteśmy pytani.

Trzecia karteczka jest odwróceniem pierwszej. Takie pytanie również mogłoby paść – Kto był krytykowany za skupienie się na błędach poznawczych?

Jako, że jesteśmy uczniami solidnymi i nie działamy w kategoriach myślenia życzeniowego „Może/pewnie tego nie będzie.” to postępujemy proaktywnie i tworzymy dodatkową fiszkę.

Ok – czwarta karteczka. Ponownie, nie usuwamy słowa formowanie – jest ono zbyt ogólne, chodzi nam o formowanie osądów i to o tą informacje nam chodzi. Warunki również mogą być różne – w badaniu były one konkretne, czyli niepewne.

Dlaczego w przypadku podejmujemy decyzje usunąłem też podejmujemy? Gdyż w innym przypadku ta pierwsza informacja zbyt ułatwia nam udzielenie odpowiedzi. Kontekst zdania i słowo podejmujemy jasno wskazywałby, że chodzi tutaj jednoznacznie o podejmowanie decyzji.

Zdanie – Na przykład: czy przyjąłbyś zakład o rzut monetą, jeśli orzeł oznaczałby dla Ciebie wygraną 130 dolarów, a reszka stratę 100 dolarów? Możemy sobie odpuścić. Służy one jedynie do lepszego zrozumienia rzeczy.

Jeżeli chodzi o zakłady hazardowe i to w warunkach niepewności, to na pewno nie będzie to taki prosty wybór jak wygrana, albo przegrana 100 dolarów.

Takie właściwe usuwanie i odseparowywanie zdań będzie na początku trudne. Jeżeli coś pójdzie nie tak, to zawsze możemy się wrócić i nanieść poprawki. Dzięki nowo nabytym umiejętnościom, zyskamy potem korzyści już przy samym czytaniu. Do tego wrócimy sobie trochę później.

W ostatniej karteczce ponownie dodałem inicjały autorów i słówka hazardowe. Tak, by podczas wyjęcia tej karteczki z kartonu, być w stanie odpowiedzieć na to o co dokładnie jesteśmy pytani.

Mam nadzieję, że mniej więcej już wiesz jak to wszystko powinno wyglądać. Wiem, że wydaje się to skomplikowane, i być może takie jest – ale tylko na początku. Jest to jednak coś, przez co musimy przebrnąć ucząc się nowej umiejętności. Nie zniechęcaj się i działaj!

Leitner dzieli się z nami kilkoma głównymi zasadami, którymi trzeba się kierować podczas tworzenia fiszek. Oprócz właściwego podkreślania w książce – o czym powiemy sobie za chwilę – mamy jeszcze trzy wskazówki:

  • Zdania należy skracać na tyle, aby nie ucierpiały na tym informacje w nich zawarte,
  • Zdania, które pomimo to nadal są zbyt długie, by zmieścić się na karteczkach, należy podzielić i zapisać na co najmniej dwóch karteczkach,
  • Należy zrobić to w taki sposób, aby każda karteczka zawierała jak najmniej niewiadomych, czyli luk oznaczających pytania. Więcej niż pięć niewiadomych na jednej karteczce wpływa hamująco na postępy w nauce

Dodatkowo – na karteczce trzeba umieszczać źródło informacji. Często podczas nauki może się zdarzyć, że nasze karteczki nie są spójne, nie wiadomo do jakiej informacji się odnoszą, czy jakikolwiek inny problem, który uniemożliwiłby nam skuteczną naukę.

Dlatego – na przykład przy przerabianiu książki „Pułapki myślenia” Daniela Kahnemana na fiszce należy możemy umieścić taki komunikat – PM-19 – czyli Pułapki myślenia strona 19.

Dzięki temu jakakolwiek poprawka będzie bardzo prosta do zaimplementowania, a sama myśl o jej wprowadzeniu nie przysporzy nam zawrotów głowy.

Nauka uczenia się ciąg dalszy. Podkreślanie słów kluczowych.

Jak się uczyć, żeby się nauczyć? Musimy opanować umiejętność minimalistycznego podejścia do materiału, poprzez zaznaczanie tylko najważniejszych informacji.

Przed przygotowaniem karteczek, naturalnie czytamy książkę. Na tym etapie ważne jest, by podkreślać słowa kluczowe w tekście, o które później zapytamy na kartonikach.

Ten proces jest początkowo trudny. Jednak Leitner zapewnia, że z czasem łatwo się automatyzuje.

Byłoby dobrze gdybyśmy na początku stosowania tej metody podeszli do niej nie w kontekście nauki książki, a pod kątem nauczenia się używania samej techniki.

Jeżeli od razu postawimy sobie za cel nauczenie się konkretnego rozdziału książki – a nie opanujemy umiejętności potrzebnych do sprawnego używania techniki – to może się okazać, że bardzo szybko ogarnie nas frustracja i porzucimy całą ideę nauki w ten sposób.

Przytoczmy jeszcze raz fragment z książki, tylko już z naniesionymi na niego podkreśleniami. Dlaczego takie, a nie inne słowa podkreśliłem – wytłumaczyłem Ci już wcześniej.

Podkreślony fragment „Pułapki umysłu” Daniel Kahneman

„Nie wszyscy zareagowali na nasze publikacje pozytywnie. Zwłaszcza krytykowano nas za to, że skupiliśmy się na błędach poznawczych, co mogłoby sugerować, że mamy zbyt negatywne wyobrażenie o ludzkim umyśle. Jak to bywa w nauce, niektórzy badacze udoskonalili nasze idee, inni przedstawili wiarygodne alternatywy, jednak ogólna idea – że umysł ludzki jest podatny na systemowe błędy – jest obecnie przyjmowana powszechnie. Nasze badania nad osądami wpłynęły na świat nauki w znacznie większym stopniu, niż mogliśmy sobie wyobrazić.

Po wykazaniu, jak przebiega proces formowania osądów, natychmiast skupiliśmy uwagę na decyzjach podejmowanych w warunkach niepewności. Naszym celem było opracowanie psychologicznej teorii opisującej, w jaki sposób podejmujemy decyzje, kiedy podejmujemy proste zakłady hazardowe. Na przykład: czy przyjąłbyś zakład o rzut monetą, jeśli orzeł oznaczałby dla ciebie wygraną 130 dolarów, a reszka stratę 100 dolarów? Takich elementarnych wyborów używano w badanach już dużo wcześniej; badano w ten sposób ogólne kwestie związane z podejmowaniem decyzji, na przykład jakie relatywne wagi przypisujemy rezultatom pewnym, a jakie niepewnym.”

Dlaczego nie zaznaczymy większych fragmentów?

Jeżeli podkreślimy całość to później uczymy się zarówno ogólnych jak i konkretnych informacji. Cierpią na tym oczywiście te drugie, bo w takim przypadku nie zwracamy na nie dostatecznej ilości uwagi.

Pamiętajmy – podkreślonymi słowami mają być te, które najściślej i najkonkretniej określają stwierdzenie. Nie martw się – reszta tekstu na egzaminie – być może w trochę zmienionej formie – sama Ci się objawi.

Wcześniej obiecałem, że wstawię również przykład Sebastiana Letinera. Poniżej fragment i fiszki z książki „Naucz się uczyć”. Zerknijmy jak i na jakim fragmencie zrobił to autor metody.

Fragment pochodzi z książki “Psychologia eksperymentalna” Huberta Rohrachera i Richarda Meilego.

Eksperymentalne badanie pamięci przeprowadzało trzech mężczyzn, którzy niezależnie od siebie w okresie od 1880 do 1910 roku rozpoczęli badania procesów uczenia się, zapamiętywania i odtwarzania. Hermann Ebbinghaus w Niemczech, Edward Lee Thorndike w Ameryce i Iwan Pawlow w Rosji. Aspekty, pod którymi rozpatrywali problem pamięci, są bardziej jednoznacznie określone niż w każdym innym obszarze psychologii poprzez umysłowość i nastawienie do życia ludów, z których się wywodzą. Ebbinghaus, Europejczyk, badał przyswajanie i zapamiętywanie wiedzy, to znaczy werbalnie formułowanych treści: Thorndike, Amerykanin, analizował akwizycję praktycznych sposobów zachowania, a Pawlow, Rosjanin, starał się wyjaśnić kwestię powstawania trwałego oddziaływanie środowiska, w którym rosyjska psychologia upatruje decydujący czynnik rozwoju osobowości. Tendencja do preferowania tych obszarów badawczych utrzymywała się w Europie, Ameryce i Rosji przez ponad pół wieku aż do dnia dzisiejszego.

Fragment pochodzi z książki “Psychologia eksperymentalna” Huberta Rohrachera i Richarda Meilego.

Eksperymentalne badanie pamięci przeprowadzało trzech mężczyzn, którzy niezależnie od siebie w okresie od 1880 do 1910 roku rozpoczęli badania procesów uczenia się, zapamiętywania i odtwarzania. Hermann Ebbinghaus w Niemczech, Edward Lee Thorndike w Ameryce i Iwan Pawlow w Rosji. Aspekty, pod którymi rozpatrywali problem pamięci, są bardziej jednoznacznie określone niż w każdym innym obszarze psychologii poprzez umysłowość i nastawienie do życia ludów, z których się wywodzą. Ebbinghaus, Europejczyk, badał przyswajanie i zapamiętywanie wiedzy, to znaczy werbalnie formułowanych treści: Thorndike, Amerykanin, analizował akwizycję praktycznych sposobów zachowania, a Pawlow, Rosjanin, starał się wyjaśnić kwestię powstawania trwałego oddziaływanie środowiska, w którym rosyjska psychologia upatruje decydujący czynnik rozwoju osobowości. Tendencja do preferowania tych obszarów badawczych utrzymywała się w Europie, Ameryce i Rosji przez ponad pół wieku aż do dnia dzisiejszego.

Nauka uczenia się to dopiero początek. Ile wysiłku muszę włożyć?

Tak jak wcześniej pisałem przerobienie całej książki będzie wymagało od nas tytanicznej pracy – można to porównać do nauczenia się nowego języka obcego na poziomie średnio-zaawanasowanym – to znaczy setki godzin czytania, podkreślania, tworzenia fiszek, nauki z pudełka.

Jeżeli więc wciąż zadajesz sobie pytanie Jak się uczyć, żeby się nauczyć? To odpowiedź brzmi – poświęcając dużo czasu.

Pamiętaj o umiejętnych powtórkach i używaniu systemu, to klucz do sukcesu.

Jeżeli zastosujemy klasyczne metody – to znaczy czytanie tego samego tekstu po kilka razy, mamrotanie pod nosem, ślizganie palcem po liniach – to nawet dwukrotność tego czasu włożonego w naukę nie zagwarantuje nam sukcesu.

By nie było tak smutno, mam dla Ciebie kilka dobrych wiadomości. Im dłużej będziesz stosował metodę opisaną w artykule, tym więcej korzyści dzięki temu odniesiesz.

Dosyć powszechnie znany jest pewien fakt. Mianowicie – im więcej uczysz się danego tematu, tym łatwiej przychodzi Ci dokładnie do niego kolejnych informacji. Można porównać to do toczącej się kuli śnieżnej. Z czasem gdy staje się większa, więcej śniegu się do niej przyczepia.

Nazywa się to efektem Berlitza. Wraz z przerabianiem kolejnych stron, dochodzimy do pewnej wprawy. Kluczowe wyrazy będziemy podkreślali praktycznie nieświadomie.

Nasz mózg jest leniwy, więc później zacznie wskazywać nam tylko te wyrazy i frazy, które naprawdę są potrzebne. Wszystko, by osiągnąć maksymalny efekt najmniejszą linią oporu.

Na początku każde słowo może wydawać się ważne i warte nauczenia. Z czasem będzie tego respektu ubywało.

Z drugiej strony istnieje zagrożenie, że zaczniemy przerabiać nasz materiał zbyt pobieżnie, pomijając ważne kwestie. W konsekwencji możemy na jego podstawie stworzyć niezupełnie poprawne karteczki.

O takim fakcie prawdopodobnie dowiemy się dopiero przy okazji samej nauki. Wiadomości będą wydawały nam się wyrwane z kontekstu i pozbawione logiki.

My jednak zadziałaliśmy proaktywnie i umieściliśmy na każdej karteczce źródło pochodzenia informacji. Dzięki temu bardzo szybko możemy rozwiązać nasz nowo odkryty problem.

Dodatkowo nauczysz się instynktownie omijać niepotrzebne komunikaty. Z automatu będziesz w stanie stwierdzić czy dana informacja jest w ogóle warta poddania jakiejkolwiek analizie, czy nie.

Zaoszczędzisz dzięki temu wiele czasu, a Twoja efektywność czytania wzrośnie.

Jak się uczyć żeby się nauczyć gdy jestem studentem i mam mało czasu?

Na samym początku napisałem, że studenci uczący się maksymalnie kilka dni przed egzaminem mogą mieć poważne problemy, gdyby zdecydowali się na zastosowanie tej metody.

Zbyt duża ilość pracy, zbyt mało czasu. Dodatkowo, żeby skutecznie korzystać z techniki, trzeba nauczyć się nowych rzeczy.

Powtórzę jeszcze raz – nie stosuj tej techniki do wszystkich przedmiotów. Wybieraj tylko te, na których Ci zależy i zdobądź z niej literaturę.

Jak się uczyć żeby się nauczyć - Mam dużo do nauczenia się i jestem studentem

Jeżeli całe książki to za dużo i uczysz się na egzamin to zrób karteczki ze skryptu bądź notatek. Jeżeli do egzaminu pozostały mniej więcej trzy tygodnie to możesz zastosować poniższą strategię.

W pierwszy dzień przeczytaj cały skrypt albo notatki i z każdej strony sporządź po jednej karteczce. Nie bądź przy tym szczegółowy. Przerób tylko najważniejsze informacje. Kiedy uzbierasz ich około 70-100 to włóż karteczki do pierwszej przegródki i jak najszybciej rozpocznij naukę.

W pozostałym czasie przerób materiały dydaktyczne jeszcze raz, i także tym razem nie przerabiaj ich dokładnie i gruntownie – wybieraj tylko te informacje, które wydają się prawie równie ważne co te pierwsze – już poddane procesowi nauki.

Sebastian Leitner przy wyjaśnianiu tej wspaniałej strategii przytacza bardzo fajną anegdotę:

“(…) podobnie jak kompania żołnierzy pod wrogim ostrzałem wykopuje okopy strzeleckie: żołnierze nie są tacy głupi, aby w takiej sytuacji kopać w jednym miejscu na dół na głębokość dwóch metrów, a na pozostałym obszarze przedostawać się z jednego miejsca w drugie na otwartej przestrzeni. Prawdopodobnie wykopią doły jedynie na głębokość 20 do 30 centymetrów, a by w razie potrzeby mieć osłonę nawet wtedy, gdyby musieli w tej wąskiej rynnie pełzać na brzuchu. Dopiero później będą pogłębiać ten rów tak, aby poruszać się w nim na stojąc.”

Kumasz?

Jeżeli masz jeszcze czas, to tworzysz kolejne fiszki, po drodze cały czas ucząc się już wcześniej sporządzonych.

Dobra strategia to klucz do sukcesu. Jeżeli będziesz codziennie uczył się korzystając z tych kilku kroków to prawdopodobnie z egzaminem nie będziesz miał większych problemów.

Miej świadomość jednak, że w tak krótkim czasie, karteczki prawdopodobnie nie trafią dalej niż do trzeciej przegródki. Nie można więc wymagać by tak świeże informacje zostały z nami na dłuższy czas.

Jeżeli po egzaminie zdecydujesz się porzucić całe przedsięwzięcie to prawdopodobnie skończysz tak jak ja w historii przytoczonej na początku tego artykułu.

Mam nadzieję, że przekazałem Ci wszystko w sposób jasny. Życzę Ci byś korzystał z tej metody z wielką skutecznością i determinacją. Gdybyś miał jakiekolwiek pytania zapraszam do dyskusji.

Bardzo dziękuję Ci za przeczytanie tego tekstu. Wiem, że nie był ani krótki ani prosty. Tym bardziej GRATULUJĘ! – Jeżeli zastosujesz to czego się tutaj nauczyłeś w praktyce, to często dotychczas stawiane pytanie – Jak się uczyć, żeby się nauczyć? – powinno odejść w zapomnienie.

Chciałbym z tym artykułem dotrzeć do jak największej liczby osób. Jeżeli znasz kogoś, komu mógłby on się przydać, to proszę Cię podeślij mu linka. Jeżeli zdecydujesz się go udostępnić na swoim profilu to będę Ci po stokroć wdzięczny. Jeżeli czujesz, że moje artykuły przekazują Ci wartościowe informacje, to zapraszam do polubienia mojej strony na Facebooku i do zapisania się do [su_highlight background=”#fff78c” class=”popmake-692″]newslettera[/su_highlight]. Wszystko to możesz zrobić, klikając odpowiednie przyciski i obrazki na stronie, które na pewno z łatwością odnajdziesz.

Z góry ślicznie dziękuję!

 

Kilka słów o mnie!

Adrian Parafianowicz

Mam na imię Adrian i bardzo się cieszę, że tu jesteś 🙂 Kliknij zdjęcie, jeśli chcesz wiedzieć o mnie więcej!

Perełki

Darmowy poradnik PDF!

E-book jak stać się panem swojego czasu

Polub nas na Facebooku!

2018-05-25T17:18:19+00:00
Przeczytaj inne:
Poranna rutyna jak być pełnym energii
Poranna rutyna – jak wstawać prawą nogą?

Zamknij